Koloseum – moje rzymskie rozczarowanie.

ile kosztuke wstep do koloseum

 

Dzisiaj uciekniecie ze mną do słonecznej Italii. Wzięło mnie na wspomnienia i tak od kilku dni wzdycham do fotografii sprzed 5 miesięcy. Chciałabym obudzić się w rzymskim domku, w białej sukience wyjść na ogromny taras (na dachu!) i wypić pyszną, włoską kawę. Kiedy myślę o Rzymie, przypomina mi się jedno miejsce, które choć wymieniane jednym tchem wśród największych zabytków Europy, nie zrobiło na mnie wrażenia.

 

Jeśli jadąc do Rzymu koniecznie chcesz wejść do Koloseum to równie dobrze możesz przejrzeć poniższe zdjęcia, a kasę, którą miałeś wydać na bilety przeznaczyć na dobre lody w stolicy. 🙂 Naprawdę nie oczekiwałam cudów. Wiedziałam, że  zobaczę jedynie „kupę gruzu”, ale miałam nadzieję, że jakoś bardziej poczuję klimat tego miejsca. Poza tym w cenie biletu masz tylko chodzenie po 2 piętrach. Chcesz wejść wyżej, żeby podziwiać piękną panoramę miasta? Tylko z przewodnikiem, więc płać. Chcesz wejść do podziemi? Tylko z przewodnikiem. Płać. Chcesz wejść na fragment odtworzonej, drewnianej areny? Przewodnik i płać! A tutaj proszę, foteczki za darmoszkę.

DSC_0168

 

DSC_0175

 

DSC_0183

 

DSC_0277

 

DSC_0339


DSC_0374

 

DSC_0380

 

DSC_0470

 

DSC_0496

 

DSC_0502

 

DSC_0513

 

DSC_0532

 

DSC_0535

 

DSC_0538

 

Ulgowy bilet do Forum Romanum, Koloseum i Palatynu kosztuje bodajże 12 euro. Normalny dwa razy więcej. Nie wiem ile kosztują osobno, ale ja polecam iść jedynie do Forum Romanum, którym byłam kompletnie oczarowana! Chodziłam sobie po nim czytając przewodnik znaleziony w necie i robiłam mnóstwo zdjęć. To miejsce miało dla mnie swój klimat, którego nie znalazłam w nudnym Koloseum.

 

Są takie punkty turystyczne na świecie, które dla wielu po przyjeździe na miejsce okazują się kompletną klapą. U mnie było Koloseum, dla innych jest to Paryż. Jakie jeszcze rozczarowania spotkały Was podczas podróży? 🙂

 

Ania

 

PS Jeśli spodobał Ci się wpis, to możesz udostępnić go za pomocą kółek poniżej. Będę bardzo wdzięczna!

 

13 odpowiedzi

  1. Uwierzysz, że znowu się idealnie wpasowałaś tematycznie w moje życie? 😀 Zaczynam powątpiewać, że to przypadek. Może ukryta kamera albo w magiczny sposób śledzisz mój kalendarz? Otóż post podróżniczy a ja w nocy wyruszam do Dortmundu 😀 Więc na pewno będę mogła napisać co mnie w nim rozczarowało.Tak jak się zastanowię to ja do tej pory nie mam jakiś strasznych turystycznych wspomnień (albo za mało zwiedziłam albo jestem bardzo tolerancyjna :P) ale moi Rodzice na przykład byli bardzo rozczarowani wizytą w Pamukkale w Turcji. Na zdjęciach- bajka, światowe dziedzictwo przyrodnicze itp, a w oryginale podobno bez szału :))

  2. Mnie Rzym trochę rozczarował ale pewnie dlatego, że byłam tam w sezonie, była tam masa ludzi i kompletnie nieznośna temperatura. Jednak olbrzymim rozczarowaniem były dla mnie Ateny, spodziewałam się fajnego miasta, a to co zobaczyłam to dramat. Dziwne budynki, ciasno, brudno i duszno, choć jak się zapuściłyśmy z koleżanką głębiej to też znalazłyśmy urokliwe miejsca. W Paryżu się zakochałam ale zdecydowanie nie we Francuzach, a raczej Paryżanach (czy jak się to odmienia ;).

    1. Już któryś raz słyszę, że Ateny nie zachwycają. Chyba będę odwlekać w czasie moje odwiedziny w tym mieście. Ja również zakochałam się w Paryżu, ale uważam, że Paryżanie są przystojni ;p Tobie się nie spodobali?

      1. Hmmm… może i są przystojni ale wielu z nich jest niemiłych, szczególnie starszych. Fakt, że w Paryżu z męskiej strony spotkało mnie kilka fajnych sytuacji. Zawsze powtarzam, że Paryż ma tylko jedną wadę – leży we Francji ;).

  3. Za wszystko trzeba niestety zapłacić. Za oddychanie jodem nad naszym polskim morzem też należy się parę groszy, nie? 🙂

  4. Mnie rozczarowało inne włoskie miejsce – Bolonia. Prawie każdy zabytek zastawiony rusztowaniami, w jednym z kościołów zostałam pogoniona przez księdza bo miałam bluzkę na ramiączkach, znowu inny kompleks kościołów przedstawiany przez przewodnika jako wielkie cudo architektoniczne i sakralne okazał się w większości przypadków pustymi pomieszczeniami z jakimiś tam resztkami mozaiki na podłodze. Po przejściu na Uniwersytet Boloński – również zapowiadany jako niesamowite miejsce – doznałam kolejnego rozczarowania a poszukiwania sali anatomicznej w moim odczuciu okazały się grą niewartą świeczki. A gdy już w końcu przewodnik dał nam spokój i mieliśmy czas wolny – zaczęła się siesta i pozostał tylko mcdonalds.

    1. W Rzymie też nie można wchodzić do kościołów w krótkich spodenkach czy bluzkach na ramiączkach, ale w niektórych leżały takie chusty, którymi mogłaś się okryć i zwiedzać. Miałaś pecha z tymi rusztowaniami. Ja tak miałam z fontaną di Trevi. Też cała zastawiona, chociaż miejscowi się cieszyli, że miasto ma kasę na renowację. Zapamiętam sobie, żeby uważać na Bolonię 🙂

      1. W Rzymie i Sienie gdy musiałam wejść do kościołów to… przebierałam się wcześniej za tymi kościołami. Tzn. zakładałam na spódnicę/ spodenki dłuższą spódnicę a na ręce zarzucałam arafatkę kumpla 😉 Jeśli chodzi o rusztowania we Włoszech to uparły się mnie prześladować – w Rzymie przy Koloseum w Bolonii przy wielu zabytkach, w mniejszych miejscowościach po których się bujałam i których nie ma na mapie też miałam „przyjemność je spotkać”.
        W Bolonii jedyne co robiłam w czasie wolnym to jadłam frytki w McDonaldzie i wydawałam resztę pieniędzy w Douglasie – w czasie siesty był otwarty a ceny o wiele niższe niż u nas w Polsce 😉 Ale do tego miasta nie chcę wracać, zdecydowanie wolę południe buta.

  5. Do Koloseum nigdy nie weszłam, bo od razu uznałam, że się rozczaruję. Kiedy grupa wchodzi z przewodnikiem, ja mam przerwę na kawę 🙂 Spokojnie wystarczyły mi rekonstrukcje, fotografie i relacje ze starożytności 🙂 Zbyt wiele osób odradzało tracenie na to czasu. Przerażają mnie tłumy turystów za dnia, sesje ślubne na każdym kroku z Koloseum w tle i pseudo-gladiatorzy chętni do zdjęć.
    Za to! Uwielbiam Koloseum nocą. Przepiękne ujęcia, świetny punkt orientacyjny, każdy metr przepięknie podświetlony i jak nie spojrzeć, człowiek jest zachwycony. Nocą jak najbardziej! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.