Jak zainicjować rozmowę.

jak zacząć rozmowę
Zainicjowanie rozmowy może być dla wielu, nie tylko nieśmiałych osób sporym wyzwaniem. Kobiety zwykły go unikać  z racji swojej dumy i marzeń o księciu z bajki, który zabierze je na biały koniu do zamku. Ja po lekturze książki „Facet idealny” utwierdziłam tylko moje przekonanie o tym, że to bzdura. W recenzji napisałam jednak otwarcie, że sposoby na rozpoczęcie rozmowy zaproponowane przez autora są okropne, a przynajmniej niedostosowane do polskich warunków. To też zainspirowało mnie do napisania tego tekstu. Ucieszyłam się, bo pytaliście o wpis dotyczący nieśmiałości, a ten świetnie zgrał się z tematyką.
.
Przez przypadek zaczęłam zauważać, jakie moje zachowania powodują, że wchodzę w interakcję z obcymi ludźmi. Nie myślałam jednak, żeby pisać o tym na blogu. Dobrze, że przeczytałam tę książkę, porozmawiałam z paroma osobami i dowiedziałam się, że takie zapotrzebowanie istnieje. Uwierzcie, że trochę głupio mi pisać porady w stylu jak zagadać do faceta czy dziewczyny. Trochę zalatuje to tandetnym temacikiem z „Trzynastki”, dlatego nie skupię się tylko na płci przeciwnej. Bo tak naprawdę, żeby być w stanie rozpocząć rozmowę z przystojnym mężczyzną czy piękną kobietą, trzeba być w stanie porozmawiać z kierowcą autobusu lub sprzedawcą w sklepie. Dlatego na początek zastanów się nad jednym pytaniem.
.

Kiedy odzywam się do nieznajomych i jak to robię?

.
„Ulgowy.” „LM niebieskie.” „Proszę.” „Dziękuję.” „Wolne?” „Do widzenia.” „Szczęść Boże.”, „Dzień dobry.”, „Można?” „Tak.” „Nie.” „To Pani?” „Kilogram jabłek.”
.
Nie zachęca to do pogawędki, prawda? Oczywiście nie musi. Nie zawsze musimy rozmawiać ze sprzedawcami, kierowcami autobusów, pasażerami komunikacji miejskiej, klientami sklepu czy księżmi. Oni nie muszą mieć na to ochoty i czasu, podobnie jak my. Ale my chcemy trenować naszą otwartość i pokonywać nieśmiałość! W końcu o tym był mój ostatni tekst dla nieśmiałych. (Polecam przeczytać zaraz po lekturze tego wpisu, bo tamten jest ważnym uzupełnieniem.) Czasem się zastanawiam, że to smutne, gdy jadę autobusem i jedzie ze mną 30 innych osób. Każdy ma zapewne jakąś historię do opowiedzenia. Każdy wie coś, czego ja nie wiem. 5 osób czyta książki, 10 słucha muzyki, a 5 scrolluje fejsa. Zostaje 10 osób, które patrzą to przed siebie, to przez okno. Obserwują się nawzajem, a po chwili spuszczają głowy. Może jestem dziwna, ale dla mnie to przykre, że nie potrafimy ze sobą tak po prostu porozmawiać. Najzwyczajniej rozpocząć rozmowy. Tak już jest, ale na wszystko są sposoby, znajdzie się i na to. Najważniejsze, by w miejscach publicznych nie mieć ust zamkniętych na kłódkę! By nie posługiwać się krótkimi wyrażeniami w kontaktach z innymi ludźmi. Rozplątanie języka i używanie (no chociaż) pełnych zdań już jest większym krokiem ku dłuższej rozmowie niż zwykłe „ulgowy”. Wystarczy potraktować to jak trening przed ostateczną rozgrywką. 🙂 Trzeba tylko wykorzystywać okazje do rozmów z obcymi ludźmi, bo to dodaje nam odwagi i z czasem będziemy czuli się z tym swobodnie. Jak mamy zagadać do osobnika przeciwnej płci, czy po prostu osoby, którą bardzo chcemy poznać, kiedy nigdy tego nie robiliśmy!
.
Oskar przyłapał mnie na inicjowaniu rozmowy.
.

Jak zainicjować rozmowę?

.

.

1. Staraj się wypowiadać jak najdłuższe zdania i najlepiej takie, które nie są typowe dla danej sytuacji.
Nie: „Przepraszam.” tylko: „Czy mogę Panią przeprosić?”, „Czy mógłby się Pan przesunąć?”.
Nie: „Dziękuję” tylko: „Bardzo Pani dziękuję.”
Nie : „Wolne?” tylko: „Czy to miejsce jest wolne?”, „Czy mogłaby tutaj usiąść?”
Chodzi o rozplątanie języka, po prostu o to, by powiedzieć więcej. Taki prosty trik, a daje ogromne rezultaty. Nie jesteś wtedy traktowany jak kolejny szary człowiek, czymś się wyróżniasz. Nie ograniczajmy kontaktów międzyludzkich do minimum, bo właściwie dlaczego?
.
.
2. Pytaj.
Z pytania łatwiej zbudować rozmowę, bo wypada na nie odpowiedzieć. Jeśli prosisz o bilet w autobusie w wyżej opisany sposób, to po prostu dostaniesz bilet. Czasem i bez słowa. Zamiast „ulgowy” możemy powiedzieć „Czy można poprosić o bilet ulgowy?”, albo „Czy ma pan bilety ulgowe?” To wymaga odpowiedzi, nawet najprostszej „Tak, mam.”, a Ty możesz ciągnąć dalej np. „O, to super. Ostatnio często mi się zdarza, że kierowcy nie mają biletów.” Możliwe, że kierowca coś odpowie, możliwe, że nie. Nie ważne jaki będzie efekt, ważne, że to Ty odważyłeś się powiedzieć do kogoś więcej niż jedno słowo i brzmiało to naturalnie.
.
.
3. Prowokuj rozmowę.
Czasem można się słowem nie odezwać, a sprowokować rozmowę. Trzymając się tematu autobusów choćby położenie torebki na miejscu obok Ciebie spowoduje, że ktoś zapyta, czy można usiąść. Gdy usiądziesz na fotelu nie zaraz przy oknie tylko tym drugim (nie wiem jak to opisać ;)) pewnie da to ten sam efekt. Ale nie siedź tak, gdy ktoś nad Tobą wisi i nie pyta! Niektórzy są bardzo wstydliwi. Oczywiście rozmowę możesz prowokować wszędzie, ale nie jest to najlepszy sposób, lepiej działać.
.
.
4. Komentuj własne zachowanie, lub otoczenie.
To chyba najczęstszy powód moich rozmów z nieznajomymi. Oczywiście nie mówię, że masz ostentacyjnie prowadzić monolog. Nie, nie. Po prostu np. gdy coś Ci spadnie, skomentuj to „kurczę, ale ze mnie niezdara!”, Gdy wybierasz produkt w sklepie „A dobra, niech będzie gazowana.”, albo „Jeszcze papryka.” Gdy jesteś w budynku, a na dworze zacznie się burza: „Jak ja wrócę?!”, „A ja nie mam parasola!” Szukając czegoś w torebce „Gdzie ja to włożyłam?” Gdy w autobusie jest tłoczno: „O Boże, ile ludzi!”, ja nawet w busie, którym regularnie jeżdżę do Katowic skomentowałam kiedyś „Co tak mało ludzi!?” i z tego też nawiązała się krótka rozmowa. Zdarzyła mi się raz zabawna przygoda, Moim najgłupszym komentarzem był tekst rzucony do kierowcy autobusu, gdy ten zmagał się z otworzeniem puszki z monetami i zakłopotany mnie za to przepraszał. Powiedziałam wtedy coś w stylu „Praca kierowcy to nie praca na siłowni, rozumiem.” Wtedy było to głupie, ale teraz nie odczuwam z tego powodu żadnych konsekwencji. Zresztą już wtedy nie odczuwałam! Nic się nie stanie, jeśli czasem się ośmieszysz, ważne, że próbowałeś. 🙂
.
.
5. Uśmiechaj się.
Kto by chciał rozmawiać z smutnym człowiekiem. Uśmiech sprawia, że jesteśmy bardziej ludzcy, bardziej dostępni. To oczywiste i nie ma co się na ten temat rozpisywać. Zresztą już to zrobiłam w tekście o uśmiechowej prostytutce.
.
.
6. Zapytaj o radę.
To chyba najnaturalniejszy sposób inicjowania rozmowy. W sklepie możesz zapytać o to, w której bluzce lepiej wyglądasz, albo w restauracji, które danie poleca kelner.  Pytania o drogę, godzinę, czy autobus jest zupełnie naturalne. Jeśli na tym zakończysz po prostu dodasz sobie kolejne punkty na konto odwagi. Możesz jednak dodać do odpowiedzi komentarz i spróbować pociągnąć rozmowę dalej. Np.
– Czy jechało już 807?
– Tak.
– Znowu przed czasem!?
– (?)
Ktoś może Ci odpowiedzieć i rozmowa już rozpoczęta, Zdarza się, że ludzie nic nie odpowiadają, ale to jest w porządku i nie masz się czym przejmować, a jeśli jesteś osobą wstydliwą, to nawet możesz być z siebie dumny.
.
.
7. Życz miłego dnia!
Wydawałoby się, że to błaha sprawa. Wprowadzenie dwóch słów do codziennego słownika. W moim przypadku to właśnie te słowa spowodowały, że po prostu zaczęłam więcej rozmawiać z obcymi ludźmi. To jakoś tak naturalnie wyszło, nie potrafię tego wytłumaczyć. O magii słów „miłego dnia” pisałam bardzo dawno temu i nowsi czytelnicy mogą nie pamiętać, a to jeden z najfajniejszych wpisów na blogu. Zapraszam więc do lektury tekstu: Dlaczego warto życzyć miłego dnia?
.
.
8. Szukaj odniesień.
Czasem po prostu nie wiemy, o czym tu gadać. Może i zainicjowaliśmy rozmowę, ale nie chcemy by na tym się zakończyła. Nie znamy się w końcu, więc o czym tu rozmawiać. Chwytaj się wszystkiego. Np. tego co dana osoba ma na sobie. Krawat? A skąd? Co myślisz o tym sklepie? Kupiłaś tam coś kiedyś? Chwytaj się słów rozmówcy i znajdź do nich odniesienie we własnym życiu. W autobusie nie działa kasownik, ładna dziewczyna próbuje skasować bilet. Powiedz jej o tym, powiedz, że ostatnio ciągle na takie trafiasz, powiedz, że polecasz korzystanie z karty elektronicznej, powiedz, że może skasować bilet w aplikacji na telefon. Wszystko zależy od Ciebie i tego jakie Ty masz odniesienie do sytuacji. Jeśli Ci zależy (a nie jest to tylko kwestia treningu), to lepiej ciągnąć rozmowę na siłę niż zamilknąć. Gdy okaże się, że nadajecie na podobnych falach, to i tak w końcu traficie na wspólny temat, a jeśli nie, to nic się nie stało, bo i tak byście się nie dogadali.
.
.
9. Dobry i niedobry pomysł.
Ciekawa rada pojawiła się w książce „Facet Idealny”. Mówiła ona o tym, że wychodzimy na interesujących, gdy nie prowadzimy typowej gadki szmatki, a zadajemy nietypowe pytania. Np. „Co byś robił, gdyby wszystkie zawody były tak samo płatne?” albo „Gdybyś miał zabrać jedną rzecz na bezludną wyspę, co by to było?”. Pytania super, ale trochę niepraktyczne. Nie przy pierwszej rozmowie, ponieważ jeśli jesteś osobą nieśmiałą, to możliwe, że wstydziłbyś się je zadać. Jeśli jednak nie miałbyś z tym problemu, to znasz nowy trik. 🙂
Czytasz tekst zaznaczając go? To jest ukryta wiadomość dla Ciebie.:) Nie wszyscy ją zauważą. Po pierwsze przepraszam za te kropki w poście, ale gdy kopiuję tekst z innego edytora, to nie reaguje on na enter. Jeśli masz problem z inicjowaniem rozmów, to te rady bardzo Ci się przydadzą, ale to nie znaczy, że na 100% żaden facet/dziewczyna nigdy do Ciebie nie zagada. Pamiętaj tylko proszę o tym, by nie spuszczać głowy w dół i łapać kontakt wzrokowy z ludźmi gdziekolwiek jesteś! Wróćmy do normalnego tekstu. 🙂

Nie wiem, czy wprowadzisz w swoje życie te wszystkie triki. Nie wiem, czy wprowadzisz chociaż jeden. Jeśli jednak Twój sposób patrzenia na rozmowy z obcymi ludźmi chociaż trochę się zmienił, to bardzo mnie to cieszy. Moim ogólnym celem było pokazanie Ci, że rozmawianie z ludźmi gdziekolwiek jesteś jest bardzo ważną częścią rozwoju Twojej osobowości. To właśnie uczy Cię śmiałości w kontaktach międzyludzkich. Wiem, że się powtarzam, ale napiszę. Na blogu dzielę się tylko wiedzą, która została przeze mnie sprawdzona. Nie pociskam rad z mądrych książek. Tak jak pisałam u mnie wszystko zaczęło się od miłego dnia. Od czego zacznie się u Ciebie?

Trzymam kciuki. Jeśli przydał Ci się ten wpis, lub uważasz go za wartościowy będę Ci wdzięczna za podzielenie się nim za pomocą kółek poniżej.

Do następnego czytania!

Ania

29 odpowiedzi

  1. Właśnie sobie uświadomiłam że robię wiele z tych rzeczy, które opisałaś. No, może poza komentowaniem swoich własnych zachowań;) Ale nie zawsze tak było, kiedyś uważałam że ludzie gryzą i uciekałam od takich przypadkowych rozmów. Dziś uważam że to bardzo fajne 🙂
    Wszystkie te sposoby są super, ale przede wszystkim trzeba mieć takie wewnętrzne nastawienie, otwartość na drugiego człowieka. To 90% sukcesu, a sposoby znajdą się same 🙂 Ciągle mam w pamięci, jak życzysz miłego dnia kasjerce w Biedronce w Warszawie ;)))
    (Piękne zdjęcia!)

  2. Przydatne rady, oj przydatne, pora wcielić choć część w życie :p Rzeczy niby oczywiste, a jednak tak rzadko spotykane/stosowane w codziennych sytuacjach..
    No i mam niemal identyczny sweter 😀

  3. Mimo tego, że od zawsze jestem nieśmiałą osobą, kiedyś miałam większy kontakt z ludźmi i o dziwo, z łatwością zagadywałam do obcych ludzi 🙂 Teraz już bym tak nie potrafiła, ale jestem z siebie dumna, że potrafiłam ot tak zagadać do kogoś zupełnie obcego 🙂

  4. Bardzo mi się podobają te rady. Dzięki Tobie wejdę na zupełnie nowy poziom uprzejmości! 🙂 Mam jeszcze taką refleksję, że zapewne większość z nas nie ma problemu gdy ktoś inny do nas zagaduje, ale sami mamy problem z zainicjowaniem rozmowy 😀 Więc tak naprawdę jedyny problem jest w tym KTO rozpocznie rozmowę 🙂

  5. Mnie wiele w kwestii rozmawiania ze sprzedawcami dała praca w sklepie. Będąc po drugiej stronie lady, zorientowałam się, że to miłe, kiedy klient chce porozmawiać, nawet na temat totalnie od czapy 😉 I sama już się przez to nie krępuję zagadywać do sprzedawców, bo wiem, że nie przeszkadzam im, a zawiązanie kontaktu z klientem to część ich pracy, więc mogę im zająć trochę więcej czasu (chyba, że za mną jest kolejka, ale to już kwestia szacunku do ludzi stojących w niej ;))
    Staram się też jakoś sympatycznie zagadać albo zażartować, kiedy widzę, że sprzedawca tuż przed obsłużeniem mnie miał nieprzyjemną sytuację z innym klientem – nie mogę mu pomóc, ale niech przynajmniej wie, że mnie też wkurzyła ta awanturująca się baba przede mną i mu współczuję, że musi sobie z takimi radzić 😀

    1. Sama tego doświadczyłaś, więc wiesz jak się czują. 🙂 Ja kiedyś pracowałam jako hostessa i kochałam, gdy ludzie mnie zagadywali, bo mi się nie nudziło. 🙂

  6. Mam takiego znajomego, który rzuca tekstem do ludzi (takich dopiero co poznanych) : „Opowiedz mi coś o sobie, co najbardziej szalonego zrobiłaś/eś w życiu?”

    Dobre rady! 🙂
    Ja to jestem trochę paradoksem, bo czasami ciężko jest mi zainicjować rozmowę, ale jak już otworzę buzię to ciężko mi skończyć gadać xD W ten sposób wszyscy sprzedawcy na pobliskim rynku, w piekarniach i marketach mnie dobrze znają 😛 W ogóle to kiedyś nie umiałam zadawać pytań (do dziś nie lubię, ale pracuję nad tym), więc nawet pytanie o godzinę albo o drogę było dla mnie końcem świata XD A dzisiaj jestem pierwsza do takich rzeczy 😀

  7. Przyznam, że jakoś mi ciężko nawiązać rozmowę. Choć wczoraj mi się udało, kiedyś też, ale tylko w jednym sklepie. Tak zagadałam i Pani mi powiedziała o swoich doświadczeniach, doradziła. Przyznam, że nawet łatwo mi poszło nawiązać taki kontakt. Trudno idzie jak widzę czyjąś nie zadowoloną minę, wtedy jakoś zapominam języka i nawet uśmiech, który widniał na mojej twarzy znika.

  8. Twoje rady nie są mi JUŻ potrzebne. Bardziej się otwieram na nowych ludzi i pogawędki odkąd mieszkam w większym mieście. Naprawdę jest spora różnica tu a tam gdzie wcześniej mieszkałam. Rady fajnie ułożone i opisane, wszystko co najważniejsze wyszczególniłaś. Przydadzą się komuś na pewno. Oby coraz więcej ludzi z takich korzystało mieszkając w małych, zamkniętych, starodawnych miasteczkach i wsiach :). Na wsi to raczej człowiek człowiekowi bykiem i każdy szuka kogoś żeby coś z niego wyciągnąć, a potem obgadać.

    1. Ja też mam taką nadzieję. Chociaż ludzie mieszkający na wsi są też często bardziej otwarci niż indywidualiści z miast. Ale to zależy od wielu czynników i nie jest tak, że ludzie ze wsi są tacy, a z miasta tacy. 🙂

      1. Szkoda ze Cie do tej pory jeszcze niespotkalem w nim. Akurat bylaby okazja do „zainicjowania rozmowy” 🙂

  9. Okazuje się że wszystkie zdarza mi się stosować, mimo że nigdy nie czytałem podobnego zestawienia.
    Po prostu urodzony poznawacz ludzi ze mnie 😀

  10. Wszystko zależy od otwartości obu osób,jeśli trafią się takie, może być ciekawie, I trochę skrytości tajemniczości,, to też czasem powód do dalszej ciekawosci drugiego człowieka.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.