Czy mógłbyś przy mnie nie palić?

Wiele nie żądam. Jedynie tego, by ktoś nieznajomy nie decydował o moim zdrowiu, nie zarażał mnie swoimi problemami. Fajnie by było, gdyby też nie dekorował chodników petami. To już nawet nie jest kwestia prawa, a raczej kultury osobistej. Tylko czy jeśli prawo nie jest w stanie chronić mojego zdrowia, czy są w stanie zrobić to moje słowa? Czasem tak, czasem nie. Prosząc o zgaszenie papierosa, lub wypalenie go w innym miejscu nieraz uratowałam swoje płuca, nieraz usłyszałam bezczelne a co mi zrobisz? albo to dzwoń na policję. Może byłam pierwszą osobą, która zwróciła uwagę palaczowi. Może zaledwie drugą. Co by się stało, gdybyś Ty, drogi czytelniku zwrócił mu już wcześniej uwagę? Może wziąłby to sobie do serca. Może uratowałbyś moje zdrowie.

Dlaczego przypisują sobie prawo do decydowania o naszym zdrowiu? Jeśli chcą niech trują się samotnie w zakamarkach swoich mieszkań. Każdy może decydować o swoim życiu. To zdanie pewnie głośno wykrzykiwaliby, gdyby ktoś wpadł na pomysł zdelegalizowania fajek. Każdy sam może decydować o swoim życiu, tylko dlaczego palacz chce decydować o moim?  Odpalając papierosa na przystanku równocześnie decyduje też o zdrowiu pięciu otaczających go osób.

Dym papierosowy powinien zniknąć nie tylko z  przystanków.

Idę sobie w miarę ładną alejką na uczelnię. Po prawej mijam nawet urokliwe, chociaż jednak zalatujące PRL-em budynki innych wydziałów. Na drzewach widać pierwsze pocałunki wiosny. Słońce przyjemnie grzeje mnie po twarzy, pełną piersią zaciągam świeże powietrze do płuc i dostrzegam ją. Zuchwale kroczącą w moim kierunku dziewczynę o długich, blond włosach. Ma na sobie szary stylowy płaszcz i bordową aksamitną chustę. No i oczywiście ma też papierosa w ręce. Już jakieś 5 kroków przed nią biorę głęboki wdech, by zatrzymać go w płucach aż minę się ze złotowłosą. Nie dość, że przez nią uprawiam jakiś dziwny rebirthing to i tak napełniam płuca tytoniowymi oparami przez  następne 3 wdechy, bo ścieżka dymu ciągnie się za nią jak sesja za studentem. Nie piszę już nawet o tych, którzy palą na bardziej zatłoczonych ulicach, gdzie człowiek człowiekowi po piętach depcze.
.
.
Umiejętne zwracanie uwagi, bez złośliwości i nerwów jest naprawdę trudną sztuką. Sama mam czasem ochotę być przy tym uszczypliwą, ale czy to w czymś pomoże? Raczej zaostrzy konflikt i nie da oczekiwanych rezultatów. Po prostu nie ma to sensu. Tym tekstem chciałabym Cię gorąco zachęcić do przejęcia inicjatywy i umiejętnego zwracania uwagi osobom palącym na przystankach. Wiem, że w otoczeniu innych podróżujących ciężko jest zwrócić się do nieznajomego i poprosić go o uszanowanie Twojego zdrowia. Pomyśl jednak, że na pewno nikt Cię źle nie oceni! No może oburzony palacz, jeżeli jest ignorantem. Sądzisz, że ludzie na przystanku pomyślą Po co on/ona się wtrąca. Nie jego sprawa. Nie. Mogę Cię o tym zapewnić. Raczej pomyślą coś w stylu Dobrze robi, przecież na przystankach nie wolno palić. To osoba, którą upominasz jest w niekomfortowej sytuacji, bo to ją źle ocenią ludzie, gdy Ci odmówi. Nie ma się czego bać. Piszę to nawet trochę dla samej siebie, bo też zdarza mi się zrezygnować, choć dym unosi się dokładnie w moim kierunku.
Jestem przekonana, że jeśli zaczniemy  zwracać na to uwagę, to wszyscy na tym skorzystamy. W naszym społeczeństwie ciągle tkwimy w przekonaniu, że nie ma co się wybijać, w końcu nie moja sprawa. Nie. Właśnie, że Twoja, bo o Twoje zdrowie tu chodzi. Ale byłoby fajnie, gdybym zaraziła Cię tym apelem. Może dzięki Tobie ktoś nie zapali przy mnie fajki? Może na przystanku nie zapali jej już nigdy? Wystarczy tylko jedno zdanie.
.
Czy mógłbyś przy mnie nie palić?
do następnego czytania!
Ania

31 odpowiedzi

  1. Jaka kultura osobista taki palacz. Bywają osoby, które są świadome, że nie każdy pali i nie każdy ma ochotę wdychać ten smród. Niestety częściej trafiam na osoby, które myślą, że darmowym dymkiem mnie uszczęśliwią. Nie ma co stać biernie, odwracać się czy chronić za szalikiem-sama zwracam kulturalnie uwagę, kiedy smrodkowy dym leci w moją stronę i innym też polecam. Tych mniej wychowanych trzeba nauczyć, może za którymś razem dotrze do nich, że dla innych osób nie ma w tym nic przyjemnego.

  2. Chamstwo ludzi sprawia, że właśnie często rezygnujemy ze zwracania innym uwagi. „Raczej pomy­ślą coś w stylu Dobrze robi, prze­cież na przy­stan­kach nie wolno palić. ” Właśnie – raczej. Niestety byłam świadkiem sytuacji, kiedy jedna osoba zwróciła pewnej kobiecie uwagę, aby nie paliła na przystanku. Niestety odpowiedź tej pani zbyt przyjemnie nie brzmiała, a ponadto – co mnie kompletnie zaszokowało – stojąca obok pani W CIĄŻY, z MAŁYM DZIECKIEM w wózku stwierdziła, że prawo nie zabrania w tym miejscu palić, więc ta pani może robić co chce. Tak więc niektórzy palacze nawet nie są świadomi, że na przystankach nie wolno palić, więc warto chyba mieć nawet na telefonie odpowiedni przepis, żeby takiego osobnika poinformować, że robi coś, czego nie powinien. Przykre, że już do tego dochodzi…

    Myślę jednak, że warto mieć trochę odwagi i właśnie zwracać innym uwagę – nie tylko, jeśli chodzi o palenie. Ostatnio, tym razem pod wpływem emocji (ale może to i lepiej) zwróciłam uwagę pani w tramwaju. Stałam przy drzwiach, bo nigdzie indziej nie było miejsca. A pani się jej spieszyło do wyjścia, że nie mogła oczywiście poczekać aż zatrzyma się tramwaj. I pcha się na mnie tak bardzo, że moja dłoń zaczęła puszczać poręcz w momencie hamowania. Tylko, tylko co zdążyłam chwycić ją jeszcze raz mocniej. Prawie poleciałam do tyłu. Kiedy głośno powiedziałam „Pani poczeka! Niech się zatrzyma!” to jeszcze w szoku na mnie patrzyła stojąc na przystanku. Ktoś jej zwrócił uwagę! Coś strasznego! 😉 Czy takie osoby nie mają wyobraźni, że przewracając się w jadącym tramwaju można zrobić sobie krzywdę?

    1. Pytanie czy przejmowałabyś się opinią takiej kobiety? 🙂 Albo osoby, która nawet nie wie, że taki przepis istnieje. Bo ja nie. To dobrze, że odważyłaś się coś powiedzieć. Tak powinno być, to powinno być NORMALNE, naturalne, że możemy odezwać się w swojej sprawie. 🙂

  3. ilekroć palę publicznie (co nie zdarza się specjalnie czesto, bo generalnie po fajki sięgam od imprezy do imprezy) jest mi zajebiscie niezręcznie kiedy komuś dmuchnę, albo dym podleci komuś pod nos. takie mi się to wydaje niekulturalne. zdecydowanie jestem za tym, żeby dbać o swój tylek /zdrowie?/ i dobre samopoczucie i najzwyczajniej na świecie zwracac ludziom uwagę.

    1. Szczerze powiedziawszy to nawet uroczo zabrzmiało to „zajebiście niezręcznie”. ;p Nie pomyślałabym, że osoby palące fajki też zwracają na to innym uwagę. 🙂

  4. Przez dość długi czas zwracałam uwagę ludziom by nie palili przy mnie. Kiedyś, na jakiejś imprezie masowej zwróciłam uwagę kobiecie, która stojąc przede mną paliła, powiedziałam jej że obok stoją małe dzieci, a ona mi na to odpowiedziała, że tą są jej dzieci i że nie uważa by im to szkodziło. Zazwyczaj spotykałam się własnie z taką ignorancją, więc z czasem przestałam zwracać ludziom uwagę na palenie, no a teraz prawie wszyscy moi znajomi palą, chociaż oni zazwyczaj pytają czy nikomu to nie przeszkadza, niemniej jednak się chyba trochę przyzwyczaiłam, co dostrzegłam właśnie teraz czytając Twój post. Muszę znowu zacząć reagować.

    1. Cieszę się. 🙂 Ta kobieta chyba nie wiedziała co robi, ale być może ktoś po Tobie zwrócił jej jeszcze uwagę 2-3 razy i zastanowiła się nad swoim postępowaniem, a może nawet je zmieniła. 🙂

  5. Próbuję sobie przypomnieć ostatnią sytuację, kiedy ktoś dmuchnął mi papierosem prosto w twarz i.. jakoś nie potrafię. Sporo moich znajomych pali za to e-papierosy, które zupełnie mi nie przeszkadzają. Wyjątkowo kulturalne to moje miasto 🙂

    1. No to super! Szczęściara z Ciebie. Ja nie lubię e-papierosów, bo też się gdzieś naczytałam, że są szkodliwe. Nie sprawdziłam tego co prawda, ale i tak unikam ich dymu. ;p

  6. Podzielam zdanie w 1000%…. Nigdy nie paliłam, nienawidzę tego zapachu!!!! Na pewno zrozumiesz moją frustrację, booo wynajęłam pokój i jeden ze współlokatorów w naszym mieszkaniu studenckim pali. Zdarza mu się to robić w kuchni…. WYOBRAŻASZ SOBIE? Od półtorej tygodnia z nim walczę ale nie przynosi to jak na razie skutków. Najlepsze jest, że ma w swoim pokoju dostęp do balkonu ale podobno jest tam zimno i brudno………… Ręce opadają :((

    1. Napisałabym wiązankę brzydkich słów, ale nie wypada. Kolega mógłby posprzątać swój balkonik 🙂 Zresztą co Cię to obchodzi, czy jest mu zimno? On chce palić. Ja bym postraszyła właścicielem mieszkania i jakby nie podziałało to chwyciłabym za telefon. 🙂

      1. jak dla mnie może mieć stopy jak Hobbit byle się wyniósł z tej kuchni ze swoim okropnym nałogiem…Zresztą nie rozumiem dlaczego nie założy butów i kurtki??? nie działają prośby, a nie chcę się na razie uciekać do gróźb żeby nie niszczyć atmosfery mieszkaniowej tak na wstępie…… :((

  7. Mam dokładnie ten sam odruch z nabieraniem powietrza! Na szczęście istnieją też empatyczni palacze, których obchodzi nasze zdanie. Ostatnio właśnie takich spotykam, może coś się jednak zmienia na lepsze w tej materii?

  8. Byłoby super gdyby to było takie proste. Ja kiedyś zwróciłam jakiemuś panu uwagę, że przeszkadza mi to, że przy mnie pali i jedyne co z tego miałam to przepiękna wiązanka przekleństw w moją stronę. Takie mamy cudowne społeczeństwo…

    1. Ale sprzeczne komentarze, jedni piszą, że trafiają na kulturalnych drudzy odwrotnie. Jak pech to pech, jak szczęście, to szczęście. Przykre, że tak Cię potraktował, ale chyba nie przejęłaś się tym zbytnio?

  9. Kurcze, dokładnie tak samo robię, gdy mijam palacza! To znaczy wciągam powietrze, wstrzymuję oddech i staram się zacząć oddychać jak najpóźniej. Zazwyczaj i tak poczuję jeszcze niestety dym… A dusi mnie on bardzo. Jeśli nawet nie widzę palącego to zawsze moje płuca się buntują i odkasłuję nawet niewielką ilość jaką wciągnęły. Mój Małżon twierdzi, że jestem w tym kasłaniu bardzo wymowna, ale ja nawet nie robię tego specjalnie! Co do zwracania uwagi – trochę mam przed tym opory, bo jak ktoś stoi z boku, niby starając się na nas nie dmuchać to staram się go trochę zrozumieć. On pali fajki, ja – obgryzam paznokcie. Mój nałóg jest w pełni legalny i nikomu nie szkodzi, jego… no właśnie. Najgorzej jednak znoszę widok osoby, która pali prowadząc wózek z dzieckiem. Tego chyba nie pojmę nigdy. Jak można własnego potomka truć?

    1. Ale dziwna przypadłość! Może to wynika z tego, że nigdy nie miałaś papierosa w ustach? Hmm. Biedne są takie dzieci, niczemu nie zawiniły, a rodzice już obciążają ich małe płucka. W tej sytuacji jeszcze trudniej jest zwrócić uwagę, ale z drugiej strony, pewnie lepiej żyć z świadomością, że może przemówiło się matce do rozsądku i uratowało zdrowie dziecka, niż że się nie odezwało ze strachu przed opieprzem. ;p

  10. Idę pod prąd, osobiście jakoś mi nie przeszkadza (za wyjątkiem tych tanich) dym papierosowy. Uważam, że to zatruwanie powietrza nie wiele więcej zmieni niż to co mamy na co dzień. Chociaż z drugiej strony chyba to bardziej wynika z faktu posiadania przykładu w rodzinie palacza przez wiele lat z czystymi płucami na starość. Wchodzę z założenie, że od czegoś umrzeć trzeba. (śmiech) 🙂

    1. Płuca się regenerują. 🙂 Masz zupełną rację, że w powietrzu jest już tyle zanieczyszczeń, tylko że na to już nic nie poradzę, dlatego chociaż tego dymu chciałabym unikać. 🙂

  11. Zgadzam się w zupełności, też uważam, że zakaz palenia w miejscach publicznych nie jest ograniczeniem praw palaczy, a uwolnieniem nas-niapalących od tego problemu. Na przystanku odchodzę w inne miejsce (choc po Twoim wpisie mam wątpliwości, czy nie zacząć zwracać uwagi) ale najbardziej denerwuje mnie, kiedy jestem zmuszona iść za palaczem. Co do totalnego braku kultury w tej materii, kiedyś w pracy w bardzo zaawansowanej już ciąży wyszłam przewentylować brzuszek na ławkę gdzie jest zakaz palenia (miejsce wyznaczone jest w innym miejscu). Podeszła do mnie kobieta, usiadła obok I bez żenady zapaliła papierosa, na mój oburzony wzrok spytała „nie będzie Pani przeszkadzać? Odpowiedziałam: będzie, bardzo, ale totalnie mnie olała. Nawet bez ciąży byłabym oburzona. Zapewne chciała sobie zapalić „na świeżym powietrzu” a nie w ogromnej chmurce dymku innych palących…

    1. Mamy nowy szczyt chamstwa! Usiąść na ławce dla niepalących obok kobiety w ciąży i odpalić fajkę pomimo, że ciężarna się na to nie zgadza. Jestem zszokowana Twoją przygodą.

  12. Podpisuję się pod tym obiema rękami!
    Kiedyś widziałam palacza z przypinką „jeśli przeszkadza ci moje palenie, to nie oddychaj”, czy coś podobnego… Przyznam, że zagotowało się we mnie. Byłam przekonana, że oddychanie jest niezbędne do przeżycia, a palenie niekoniecznie, ale chyba coś przegapiłam 😉 Pozdrawiam.
    http://www.pearlsvision.blogspot.com

  13. Rebirthing 😀 też robię wdech i pędzę przed siebie! Ale aż tak często mi się to nie zdarza, no i na przystanku można zawsze odejść z pola rażenia. Za to szczytem dyskomfortu jest, kiedy idę na imprezę do znajomych, a tam sami palacze i nie ma palarni, tylko goście siedzą z fajkami w dużym pokoju. Nie zwrócę przecież wszystkim uwagi, no bo to tylko mój problem. Mogę sobie najwyżej opuścić imprezę, zanim mi ubrania zaśmierdną na dobre. Ostatnio takie mam problemy egzystencjalne, jeśli chodzi o palenie. Jak to dobrze, że w lokalach nie można palić – a jeszcze pamiętam to brnięcie przez smog. Sama wtedy popalałam i to było taakie fajne i luźne, że wow. Ten aromat.
    Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.