fbpx

Sekretne techniki nauki prymusów.

techniki nauki

Przywykliśmy uważać osoby o lepszych wynikach w nauce za niezwykle utalentowane. Wszystko, co osiągnęli, osiągnęli dzięki genom. W takim razie, jeżeli wszystko zależy od nich, to po co się wysilać? Z góry jesteśmy skazani na porażkę. Geniusz nie zawsze był określeniem osoby. Taką formę przyjął dopiero w renesansie, gdy człowiek postawił siebie w centrum wszechświata. Trochę bezczelny ten człowiek. Wcześniej niezwykłe zdolności u ludzi przypisywano natchnieniu, duchowi, który przychodził do nich z zewnątrz. Czyli już nie sam człowiek był genialny, a coś, co go wspierało.

 

A może by tak odrzucić te mrzonki o byciu oświeconym. Nie myśleć o tym, że nie jest się jedną z tych utalentowanych osób, którym wszystko przychodzi łatwo? Gdy pojawiamy się na tym świecie, nikt nie mówi nam, na czym polega życie. Sami domyślamy się, jak to działa. W sumie łatwiej byłoby, gdyby ktoś na dzień dobry powiedział:

 

Hej, młody! Patrz, to jest życie. Spodoba Ci się ta gra. Na początku, a właściwie, to kiedy chcesz wybierasz sobie planszę. Możesz grać na kilku planszach. Jedna z nich jest obowiązkowa. To plansza nauki, bo uczyć się będziesz całe życie. Tutaj zbierasz punkciki. Wszyscy zaczynacie od zera. Od Ciebie zależy, ile punkcików zbierzesz po drodze, a dróg jest wiele. To bardzo rozbudowana gra, nazywamy ją Simsy Do Nieskończoności.

 

[bs_well size=”lg”]I jakbyś od urodzenia wiedział, że te punkciki trzeba zbierać, i że jak będziesz miał ich dużo, to będzie Ci coraz łatwiej, to byłoby super. Ludzie często orientują się sami, że muszą zbierać punkciki, uczyć się nowych rzeczy, próbować, sprawdzać. I wtedy idą wyżej i wyżej. Niektórzy jednak w ogóle nie orientują się, że powinni cokolwiek robić, a raczej powiedziałabym, że starają się lekceważyć ten fakt. Zaczynają u dołu planszy i może czasem, przez przypadek, ktoś popchnie ich w inne miejsce. Sami jednak ledwo się ruszają. Potem zastanawiają się, dlaczego wciąż tkwią na początku, kiedy inni osiągnęli kolejny level.[/bs_well]

 

sekretne techniki nauki prymusów

 

Mózg to można ćwiczyć. Tak jak mięśnie, które mogą być silniejsze, mózg też może być silniejszy. Jak się go dobrze karmi, to też widzi się efekty. To nie jest kwestia przypadku. Czasem się zdarzy, że z racji miejsca urodzenia czyjaś mama bardziej dbała o mózg swojego dziecka niż inna. Jeżeli jesteś od tej drugiej mamy, to musisz nadrobić zaległości i dorównać innemu dziecku. Oczywiście możesz też siedzieć i płakać, że Twoja mama tego nie zrobiła, ale to nic nie zmieni.

 

Czy da się dorównać lepszym od Ciebie? Czy da się ich przegonić? Tak, da się! Ja idąc na studia dostałam się do słabszej grupy językowej. Już dawno temu większość osób z mojej grupy dorównała tym, o wyższym poziomie. Czasem ten lepszy zachłyśnie się swoją pozycją i przestaje iść naprzód. A Ty wciąż idziesz. Tak to działa.

 

[bs_well size=”lg”]Sekretne techniki nauki prymusów.[/bs_well]

Na planszy rozmieszczono różne tajne przejścia. Ukryte wskazówki. Dzięki nim można przyśpieszyć swoją drogę przez planszę. Właściwie wiele z nich można bardzo łatwo odnaleźć. Od Ciebie zależy, czy z nich skorzystasz. Ten wpis jest taką ukrytą wskazówką.

 

1. Prymusi wiedzą, że są dobrzy i tak o sobie myślą.

Uważają, że szybko przyswajają informacje i tak jest. To podstawa, dopóki nie uwierzysz w siebie nic się nie zmieni. Przekonaj teraz siebie samego, że jesteś w stanie to zrobić, dopiero potem przejdź do następnego punktu.

 

2. Prymus – łac. primus – pierwszy, najlepszy uczeń.

Przecież to jasne, prymus NAJPIERW zabiera się za naukę a potem interesuje go reszta świata. Dużo łatwiej było mi, gdy moja mama pilnowała, bym zaraz po obiedzie zabrała się za lekcje! Teraz nie zawsze się to udaje. Jednak można być pewnym, że jedną z ulubionych piosenek prymusów są „Priorytety” Paktofoniki.  Wszystko ma swoje priorytet, niestety. Kto zaśpiewał? 😉

 

3. Systematyczna nauka.

Powiecie, nie, nie dam rady. Powiem nie, nie będziecie prymusami. To jest kolejny punkcik, który trzeba zebrać z planszy. Mam dla Was jednak pocieszenie. Nie wszystkiego musicie uczyć się regularnie, a na początek, dla zachęty można spróbować z wyzwaniem Miesiąc Systematycznej Nauki. W podlinkowanym podsumowaniu przeczytacie jak i do czego stosować systematyczną naukę. „Nie pękam, nie stękam to innych jest udręka” – ta sama piosenka, co wyżej. 😉

 

techniki nauki 1

 

4. Prymusi chodzą prosto.

Prosto do celu. Nie wybierają okrężnej drogi. Tak na przykład pisanie referatu do dla nich: research – plan – pisanie. A i poszukiwania materiału nie mogą być zbyt długie, bo to prowadzi do odwiedzania dziwnych stron na wiki. Jeżeli chodzisz okrężną drogą np. narzekanie na to, co trzeba zrobić – re – fejs -search – fejs – pis – fejs -anie – jedzenie – fejs – pis – fejs – anie, to weź przykład z prymusa.

 

5. Prymus robi notatki i to bardzo dobre notatki.

W sumie to napiszę wpis o notatkach, bo było już o ich segregowaniu, a nie było nic o ich tworzeniu. #autoinspiracja. W każdym razie notatki prymusa często zamieniają się w mapy myśli. Bo prymus jest świadomy tego, jak pracuje jego mózg i wie, że nie pracuje on tak prosto, jak prosta jest kartka. Mózg działa skojarzeniami.

 

6. Prymus pyta.

Nie dlatego, by się podlizać wykładowcy czy nauczycielowi. Zadając pytania pobudza swój mózg. Jest ciekawszy świata. Lepiej zapamiętuje. No i wie więcej. Zadawanie pytań nie boli. Wykładowcy i nauczyciele siedzą często samotni i smutni w swoich pokoikach podczas konsultacji. Dostarcz im dobrego towarzystwa.


 

Ania, co Ty nam tu o takich oczywistościach piszesz! My chcemy super trików, my nawet zapłacimy za super wspomagacze nauki. Byle się tak nie wysilać! Powiadam Wam nie miejcie klapek na oczach, bo poszukiwanie kolejnych ułatwień bez wprowadzenia podstaw Was zgubi. To są sekretne triki prymusów, bo wiele osób je lekceważy. A zapytajcie jakiegoś prymusa ze swojej klasy czy grupy, co on takiego robi, że ma tak dobre oceny. Odpowie Wam: „No nic takiego, uczę się.”.

 

Tak więc o super trikach też jest i będzie na tym blogu, ale tajemne triki prymusów są takie a nie inne, bo oni są po prostu cholernie pracowici, umysłowo wygimnastykowani, wykarmieni i dobrze zorganizowani. Amen.

 

Do następnego czytania!

Ania

 

A jak już chcecie poczytać trochę o sztuczkach (ale to tylko wtedy, gdy z ręką na sercu możecie powiedzieć, że stosujecie podstawy) to zajrzyjcie tutaj:

 

 10 prostych trików, które ułatwią Ci naukę.

Hasło dostępu otrzymacie po zapisaniu się na Bluesletter. 😉

 

12 Responses

  1. I to jest w sumie prawda. Pamiętam jeszcze z liceum takie dwa typy ludzi: pierwsi to prymusy. I to właśnie prymusy-takie trochę beztalencia. Niezbyt inteligentne. Powiedziałabym po prostu – kujony, nie prymusy. Choć bardzo chcieli być najlepsi. I wiesz co? Wychodziło im to. Bo stosowali te wszystkie punkty, które wymieniłaś. I mimo, że nie byli obdarowani jakąś szczególną inteligencją, bystrością czy czymkolwiek w tym stylu, mieli niezłe oceny. Chociaż kiedy spotykałaś ich i przyszło porozmawiać na inny temat, niż temat lekcji, nie mieli nic do powiedzenia. Ale była też grupa druga: znany wszystkim „zdolny, ale leń”. Taki chłonął wiedzę sto razy szybciej, niż ten „kujon” (wolę nazywać tamtych kujonami, bo jednak słowo „prymus” określa jakoś tak w moim mniemaniu osobę i zdolną i pracowitą). No właśnie, ale gdyby ten leń zastosował się do tego, co napisałaś w tekście, stałby się prymusem i przebiłby kujonów tysiąc razy! Takie tam moje luźne rozważania po dzisiejszej lekturze, wybacz haha. Pozdrawiam!

    1. Nie mam co wybaczać, bardzo słuszne i bardzo trafne. 😉 Tutaj zarówno „kujon” jaki „zdolny leń” olali zbieranie pewnych punkcików. „Zdolny leń” tych, o których pisałam w tekście, a „kujon”, gdyby zauważył swoje braki w inteligencji emocjonalnej, też mógłby próbować je rozwinąć. Oczywiście nie trzeba się rozwijać we wszystkich dziedzinach, a tylko tych, które się wybierze i których się chce. 😉

  2. Zawsze mi się wydawało, że jestem prymusem, ale p punkcie numer 2 stwierdzam, że obecnie się to zmieniło. Magisterka jest na najostateczniejszym miejscu z możliwych 🙂

  3. W nauce nie chodzi o oceny, lecz o ciekawość. Ja mam tak ,że gdy siądę w końcu do nauki i robiąc notatki, bezmyślnie przepisuje definicję to zazwyczaj nic z tego nie wychodzi. Może i zaliczę ale po tygodniu nic nie pamiętam(co innego z mapą myśli, dzięki niej nawet po 2 miesiącach nadal dobrze wszystko pamiętam). Ale gdy się całkowicie skupię (nad czym pracuję), chodzi mi o całkowitą koncentrację i zaangażowanie , to nauka (nawet mechanika ogólna) wydaje mi się niezwykle interesująca 😀 Moim zdaniem najważniejsza jest koncentracja w czasie nauki jak i również na wykładach ( wtedy mniej uczymy się w domu :D) oraz skojarzenia. Zazwyczaj gdy mówię jakie mam skojarzenia innym to się bardzo dziwnie na mnie patrzą, ale później mi dziękują bo zapadło im to w pamięć. No i systematyczność, mam tak jak Ty :D, w podstawówce i gimnazjum byłam bardzo systematyczna. Po szkole godzina przerwy i nauka , a teraz trudno mi to znowu wprowadzić w życie ze względu na nieregularny plan dnia oraz większą liczbę obowiązków. Ale staram się 🙂

  4. Hmmm… Mimo że stosowałam podobny zabieg, tj. mówiłam „Nic nie robię, chodzę na wykłady” (bo mnie w większości wystarczało iść na wykład, posłuchać, zrobić super notatki a potem raz czy może dwa przeczytać przed egzaminem) to chyba bardziej pasuje do mnie ta łatka z komentarzy, a więc „zdolna ale leń” 😛 A pytałam zazwyczaj po zajęciach, bo na uczelni/w szkole pytania mają to do siebie, że wiedza to jedno, a wizerunek drugie. Jeśli ktoś po wykładzie/lekcji idzie i pyta to z jednej strony siłą rzeczy zapamiętuje więcej, bo podjął jakąś czynność, rozmowę, a z drugiej strony jeśli o oceny chodzi jest lepiej postrzegany – bo jako ktoś zaangażowany, co przekłada się potem na oceny i traktowanie przez nauczających.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *