16 nagłówków, które zawsze działają. Tak jak ten.

najlepsze nagłówki

 

Są takie tytuły, w które chętniej klikamy. To tak zwane klikalne nagłówki. Równie często krytykowane jak i stosowane. Codziennie śmigają nam przed oczami i codziennie budzą naszą ciekawość. Te stałe połączenia słów wciąż się sprawdzają i aż dziwne, że jeszcze się nie znudziły. Czy tkwi w nich jakaś magiczna moc? Możliwe. Zabawnym jednak jest fakt, że tak naprawdę codziennie dajemy złapać się na ten sam numer. Przyjrzjmy się zatem formie klikalnych nagłówków, a potem wyjaśnię, co ja o nich myślę.

 

16 nagłówków, które zawsze działają.

 

  1. (Jakieś tam działanie) – robisz to źle!
  2. Jak …
  3. Jak nie…
  4. X sposobów na …
  5. X (rzeczy) dzięki którym…
  6. 10 najlepszych (miejsc/sposobów/rzeczy…) na…
  7. X mitów/faktów o…
  8. O co chodzi z…
  9. Co to jest …
  10. Jestem (jakaś negatywna cecha, postawa)

 

  1. Tytuł zawierający wulgaryzm.
  2. Tytuł zawierający słowo zarabiać lub/i pieniądze.
  3. Dziwny tytuł ( np. Kroję chleb latarką).
  4. Tytuł zawierający imię i nazwisko sławnej osoby.
  5. Kontrowersyjny tytuł ( np. Nienawidzę ciężarnych kobiet.)
  6. Nagłówek zawierający zwrot do czytelnika.

 

Dużo się słyszy o tym, że blogerzy nic tylko liczą kliki. Nic tylko te wyświetlenia, unikalne i inne takie. Dlatego powyższe tytuły są tak często krytykowane, bo zachęcają do kliknięcia w nie. Są dobrymi, intrygującymi nagłówkami, a jednak lądują w szufladce „dla fejmu”. Ja osobiście nie mam nic przeciw takim tytułom. Sama często ich używam, ponieważ uważam je za ciekawsze. No bo czy przeczytałbyś mój wpis 5 mitów na temat krwiodawstwa, gdyby nosił tytuł O krwiodawstwie, albo po prostu Krwiodawstwo. Chociaż teraz myślę, że mogłam go zatytułować Wpis, którym przekonam cię do oddania krwi. Ach! Ale wtedy i tak zaliczałby się do tych klikalnych tytułów. No nic. Wracając do tematu uważam, że „nieklikalne” tytuły są zwykle, nudne i mało kreatywne. Nagłówek ma się wyróżniać, przyciągać uwagę, po to właśnie jest, by być klikalnym!

 

Czekam na Wasze wypowiedzi na ten temat. Co myślicie o takich nagłówkach?

buziaki!

Ania

PS Jeśli uważasz ten wpis za ciekawy bądź przydatny, możesz udostępnić go za pomocą kółek poniżej. Naprawdę, będę Ci ogromnie wdzięczna!

 

22 Responses

  1. A według mnie coraz więcej tych klikalnych tytułów jest nudnych, bo wiele z nich opiera się o schematy typu X sposobów/faktów/mitów/najlepszych itd. – co w nich takiego niezwykłego? Często te nieklikalne są ciekawe, ale.. .no własnie, trudno je znaleźć przez wyszukiwarkę.

    PS: Dlaczego wiele osób każdy tytuł zowie nagłówkiem, gdy nie każdy może nim być? 🙂

      1. I taki złoty środek jest najlepszy – bo najlepsza jest różnorodność. Niemniej od klikalnego nagłówka o niebo ważniejsza jest treść – jeśli ta będzie kiepska, po kilku kliknięciach w klikalny tytuł za kolejnym razem czytelnik zastanowi się, czy warto klikać. A przynajmniej taki czytelnik jak ja 🙂

  2. Jestem niepocieszona, bo zostałam wprowadzona w bład! :DDDD
    16 tych nagłówków jest albo ja jestem tak zmęczona, że nie kontaktuję:D
    Warto stosować takie nagłówki, piszemy też dla innych i ułatwiajmy im dostęp do wpisów 🙂

  3. Myślę, ze jeszcze dużo pracy mnie czeka aby nauczyć się je tworzyć. 🙂 Chociaż te ileś sposobów na jednak mnie trochę drażni, za bardzo oklepane. Wolę jednak kontrowersję.

    1. Zdecydowanie, wszystkie powyższe są OK jeśli napisać je z polotem (co – stety/niestety – sztuką jest). Nie lubię już jednak i staram się unikać jak ognia liczebnikowych (5 sposobów, 27 mitów). Wszedłem tu tylko dlatego, że mi sie tu podoba 😀

  4. Szczerze mówiąc rzadko kiedy zwracam uwagę na nagłówki, bo większość postów które czytam pochodzą z blogów, które obecnie obserwuje. Czyli czytam jak leci bez względu na dany temat. Natomiast jeśli chodzi o post na jakimś przypadkowym blogu to różnie to bywa. Dla mnie nie ma to większego znaczenia 😉

      1. Jak wchodzę na jakiegoś nowego bloga, na którego dopiero co trafiłam to przeglądam go pod względem postów, tak z dwie strony (tj. dosłownie rzucam okiem o czym mniej więcej są, nie czytam każdego pod rząd ;D). I jak żaden nie rzucił mi się w oczu i nie zaciekawił mnie – to po prostu go zamykam ;p Raczej znajduje sobie zazwyczaj moich ulubieńców, którzy zaskakują mnie większością postów i do nich wracam. Rzadko zaglądam z powrotem na blogi, które kiedyś tam miały jednego ciekawego posta.
        p.s Widzisz każdy twój post przeczytam bez względu na nagłówek, bo lubię twojego bloga jak i ciebie 😉

  5. Wydaje mi się, że jestem tytułoodporny – lata bezmyślnego przeglądania niskich lotów portali zrobiły swoje. Chociaż ten powyższy ma coś w sobie, raz piętnastka, raz szesnastka 😉 Jednocześnie trzeba chyba ubolewać nad tym, że aby zwiększyć czytelnictwo musimy często uciekać się do nagłówków do bólu oklepanych, acz wciąż przyciągających uwagę.

  6. Sprawdzone – najlepsze, ale nie ma co się zatracać 🙂
    Kreatywność i nasze własne są najlepsze, ale każdy ma moment, kiedy nie jest w stanie nic wymyślić, wtedy można się posiłkować. Zgadzam się z Tobą 🙂

  7. No prawda prawda! 🙂 A co poradzisz blogerce filmowej? 😀 Moje tytuły są po prostu tytułami filmów, które opisuję 😀 Ale nuuuuda 😀

  8. Podałaś świetne przykłady, ale i tak najlepszy z tego jest tytuł tego wpisu;) Dawno, dawno temu na języku polskim w szkole powiedziano mi, że dobry tytuł to połowa sukcesu artykułu. Zgadzam się z tym całkowicie, Media prezentują taką a nie inna postawę wobec blogerów, bo zwyczajnie są świadomi jaka konkurencja im wyrosła. Wiadomo jakie są mechanizmy niszczenia takich niewygodnych sąsiadów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *