Pogadajmy o tym, kto ma się gorzej czyli antyprzechwałki.

kto ma się gorzej

Sądzę, że ja mam się najgorzej. Bo wiesz, studiuję tę germanistykę i ogólnie to jest harówka i do tego jeszcze ta praca licencjacka. Po niemiecku! No i blog, tak, trzeba go regularnie prowadzić, w dodatku ja się kompletnie nie znam na SEO i na promocji i w ogóle wiesz, nie ogarniam technologii. Poza tym to nie wiem, co mam jeszcze wymyślić, bo za rzadko narzekam i dlatego też mam się najgorzej, bo nie mam o czym narzekać! Wstęp mi nie wyjdzie tak jak powinien i co? No, to już wiesz, że mam się najgorzej.

Tak wiem, ja to chociaż mam trochę czasu, a Ty to już wcale go nie masz. Ledwo się wyrabiasz z bieżącymi sprawami, gdzie tam miałbyś jeszcze coś pisać.  Do tego chodzisz do pracy w weekendy i wkurzają Cię durni koledzy.

Ale wiesz, bo ja…

Zdarzyło Ci się kiedyś prowadzić taką rozmowę, w której każda ze stron próbowała udowodnić drugiej, że jest w gorszej sytuacji? Ludzie lubią prowadzić takie antyprzechwałki. Nie wychodzą wtedy na zakochanych w sobie buców, jak to by się stało, gdyby rozmawiali o pozytywach swojego życia. No i w dodatku mogą uprawiać swój ukochany sport: narzekanie. Tylko po to, by pokazać, kto ma się gorzej nakręcają sami siebie. Wyciągając takie „problemy” na wierzch potęgują uczucie beznadziejności i wciąż napędzają tę lawinę narzekań.

Antyprzechwałki łatwo wchodzą w nawyk i często nie zdajemy sobie sprawy, że właśnie prowadzimy pojedynek na „kto ma się gorzej”. Czy ktoś wygrywa? Czasem tak, czasem nie. Możesz dowalić ultra beznadziejną sytuacją, której Twój rozmówca już nie przebije, tylko pokiwa bezradnie głową. Nie, nie, taka rozmowa nie zakończy się próbą rozwiązania problemu, nie to było jej celem! Udowodniłeś, że masz się najgorzej i jesteś zwycięzcą. Koniec. Może zdarzyć się, że zwycięzcy nie ma. Wtedy wspólnym problem staje się oczywiście rząd, kraj, głupie życie. Obie strony siedzą w tym po uszy, więc mamy remis.

Celu w tym nie ma żadnego, bo narzekanie jest celem samym w sobie. Gra w „kto ma gorzej” nie jest jakimś wielkim wrogiem rozmów towarzyskich, bo zdarza się dość często, choć tak jak pisałam wyżej zwykle nie jesteśmy jej świadomi. Zachęcam Cię do tego, byś był czujny i następnym razem, gdy zauważysz, że zaczyna się gra, przerwij ją jak najszybciej. Bardzo prawdopodobne, że wrócisz weselszy ze spotkania, a Twój dzień będzie przyjemniejszy. 🙂

Do następnego czytania!

Ania

30 odpowiedzi

  1. Ja jestem jakaś dziwna. Bo jestem anty-antyprzechwałkowa 🙂 Serio, reaguję na narzekanie alergicznie i po prostu nie rozumiem ludzi, którzy na własne życzenie psują humor nie tylko sobie, ale wszystkim wokoło. Staram się szybko ucinać takie rozmowy.

  2. Jestem stoikiem, więc generalnie mnie to nie rusza. Nie obserwuję zbyt często takich zachowań wokół siebie, natomiast wiem, gdzie można je znaleźć – w przychodni.

  3. – Boli mnie dzisiaj głowa.
    – Oj mnie to ostatnio tak głowa bolała że normalnie ruszać się nie mogłam. Ale wzięłam tabletkę blablabla.. ale ciebie to chyba tak nie boli? Nie wyglądasz jakby cię coś bolało blablabla…

    Najśmieszniejsze jest chyba to, że znam osoby, które potrafią najpierw wykłócać się, że mają najgorzej (ja to zupełnie nie mogę schudnąć, no taka przemiana materii, że gorzej być nie mogło) ale gdy ktoś wytknie im tą samą wadę, reagują strasznie agresywnie (ja jestem gruba? niech na siebie popatrzy tłusta świnia). Nie wiem jak innym ludziom, ale mi szkoda życia na takie rzeczy 🙂

  4. Najgorzej to mam ja, bo jak kocham sport, tak nie cierpię właśnie tego jednego: „bo ja to mam najgorzej, bo…” 🙂 I chyba mam alergię na ludzi wiecznie narzekających, jak to mają źle, bo unikam ich jak ognia. A gdy się nie uda, to sama zaczynam się zarażać, niestety – ale gdy tylko zauważam pierwsze symptomy choroby, staram się zerwać lub zmienić/ograniczyć taką relację. Zdecydowanie wolę ludzi pozytywnych i ich chorobotwórczość! 🙂

  5. Dobrzy są jeszcze ludzie, co się nie licytują, tylko od razu z grubej rury: „a tam ty! ja to mam dopiero problemy!”. Chociaż rząd i kraj to faktycznie są wspólnym problemem.

  6. ahhhhh też mnie strasznie denerwuje i gdy tylko ktoś zaczyna narzekać to szukam w ich rzekomo strasznych rzeczach pozytywów i doprowadza to ludzi do szaleństwa 😀 Nie umiem grać w tę grę tak jak należy 😀

  7. Te wszystkie antyprzechwałki to jak dla mnie w dużej mierze sposób na wytłumaczenie swojego lenistwa. Nic więcej. Inna sprawa, że istnieje ponoć jakieś zjawisko psychologiczne, mówiące o tym, że słuchanie o trudach innych, sprawia, że nasze życie wydaje się nam być piękniejsze i lżejsze. Jednak nie znam żadnego fachowego nazewnictwa na poparcie tej teorii, psychologia to raczej nie do końca moja broszka 😉

    1. Rozumiem. 🙂 Trochę mi się to kłóci z tym, że im więcej negatywnych informacji wpływa do naszego mózgu, tym gorzej się czujemy, ale za pewne da się jakoś te teorie pogodzić. Ja też psychologią interesuję się tylko hobbystycznie. 🙂

  8. Ja mam gorzej! Więcej ludzi wokół mnie narzeka! 😀

    Mój tata nauczył mnie, żeby zagadywać ludzi „co u Ciebie DOBREGO słychać?” – to zmusza do przyjęcia pewnej optyki i rzadko można usłyszeć negatywną odpowiedź 😉

  9. Mam taką znajomą, którą za każdym razem jak spotykam muszę wysłuchiwać jak to ma tragicznie w życiu. To nie jest normalne. Nie możemy w spokoju porozmawiać, bo ona cały czas mówi tylko o tym jak ma źle- a jak tylko jej się coś uda to słyszę: „nie wiem jak to się stało, to był przypadek, ale co z tego skoro nie układa mi się tu i tam…”. Nie życzę nikomu obcowania na co dzień z takimi ludźmi. Są bardzo męczący.

  10. Kocham grę „Udowodnię Ci, Że To JA Mam Gorzej” <3 Niestety (stety?) nigdy w niej nie wygrywam, bo zawsze znajdzie się ktoś kto pokaże mi, że się nie znam i moje problemy to pikuś, a nawet pan pikuś. Ale szkoda tracić czas na takie zabawy. W sumie to była jedna z przyczyn zerwania znajomości z moja przyjaciółką, nie miałam siły się licytować. Szczególnie, że zaczęła się licytować wtedy kiedy miałam naprawdę problem, niezbyt potrafiłam zrozumieć (i nadal niezbyt rozumiem) jak można porównać rozwód rodziców (kiedy dziecko ma 20lat) ze śmiertelną chorobą jednego z rodziców. Oj, zaraz zacznę narzekać, czas kończyć komentarz.
    Licytowanie się negatywnymi rzeczami=zło, licytujmy się pozytywnymi :)!

  11. Nie przypominam sobie o takim pojedynku. Albo malo narzekam, albo mam problem z pamięcią 😉 w święta zbiera się u mnie duża rodzina, będę śledzić czy taka gra ma miejsce przy świątecznym stole 😉
    wesolych swiąt Aniu :))

  12. Napisałaś „Ludzie lubią prowadzić takie antyprzechwałki.” Jak dla mnie to nie ludzie, tylko Polacy! Ciężko znaleźć tego typu zachowanie w innych narodowościach 😀

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.