fbpx

6 rzeczy, które zaskoczą Cię w południowych Włoszech.

południowych Włoszech 2

 

W podróżach najlepsze jest chyba to, że pozwalają nam się dziwić. Przynoszą inny punkt widzenia, którego nie poznalibyśmy, gdybyśmy nie podróżowali. Nagle coś, na co nigdy wcześniej bym nie wpadła wchodzi w moją strefę komfortu poszerzając wiedzę i otwierając mój umysł. Jeszcze szerzej. Człowiek, który podróżuje nigdy nie powie, że coś jest czarne albo białe, bo nie jest. Świat jest pełen kolorów i gdyby wszyscy pragnęli poznać go bardziej niż pragną nowych jeansów, byłby jeszcze piękniejszy.

 

  Co zaskoczyło mnie w południowych Włoszech?

 

[bs_well size=”lg”]1. Włoska toaleta.[/bs_well]

 

Z tego co pamiętam w Rzymie wyglądała po ludzku, czyli tak jak u nas. Nie wiem, czy tak jest w całych południowych Włoszech ale w Salerno mają inną filozofię załatwiania tych spraw. I gdy idziesz sobie do baru, restauracji lub na uczelnię, to w toalecie nie zastaniesz deski klozetowej. Musisz wisieć nad toaletą, bo taka jest tu filozofia higieny. Myślę, że to nawet dobry pomysł, ale Włosi stosują go także w mieszkaniach! Hiper higieniczne kraje skandynawskie radzą sobie z tym problemem za pomocą specjalnych muszli, które czyszczą się same. Włosi są jednak sprytniejsi i wiedzą jak zaoszczędzić mamonę.

 

[bs_well size=”lg”]2. Załatwianie spraw po włosku.[/bs_well]

 

Siedzisz sobie grzecznie w jakimś tam biurze u jakiegoś tam profesora. Ten pomaga Ci zapiąć formalności na ostatni guzik. Wtem dzwoni telefon. Profesor odbiera i w najlepsze rozpoczyna pogawędkę. Okej – myślisz sobie. Może ważne. Chociaż nie wynika to z tonu głosu Włocha. Po zakończonej rozmowie przechodzicie do dalszej. jakże trudnej w tym strasznym angielskim języku, konwersacji. Po upływie zaledwie pięciu minut dobiega Was pukanie zza drzwi. Profesor zaprasza gości do środka. To nic, że teraz obsługuje Ciebie! Może przecież pogadać jeszcze z innymi studentami, podpisać ich prace i jeszcze trochę pogadać. I tak to właśnie tu wygląda. Każdy, w każdej chwili może załatwić swoje sprawy w trakcie, gdy Ty je załatwiasz. Bo przecież nie będzie czekał! Może się śpieszy?!

Południowych Włoszech

[bs_well size=”lg”]3. Włoskie „będzie dobrze”.[/bs_well]

 

Kiedy przyjechaliśmy do Salerno na początku mieszkaliśmy w hotelu, ponieważ organizacja AEGEE poinformowała nas, że pomoże nam znaleźć mieszkanie w mieście. Nie polecali nam załatwianie czegokolwiek przez internet, ponieważ Włosi lubią oszukiwać. Zarezerwowaliśmy więc pokój na dwie noce. Pierwszego dnia z samego rana ruszyliśmy do biura AEGEE, by jak najszybciej móc wrócić do miasta i zacząć oglądanie mieszkań, które nam zaproponują. AEGEE zaoferowało nam 3 mieszkania. Tylko 3 mieszkania! Z czego uwaga! jedno było w piwnicy (!), cenę drugiego właściciel zawyżył na miejscu. Zastanawialiśmy się nad trzecim, ale właścicielka życzyła sobie niebotyczną sumę pieniędzy w ramach kaucji, więc zrezygnowaliśmy. Pojechaliśmy do AEGEE po raz kolejny. Nie mieliśmy już noclegu na następny dzień i powiedzieliśmy im o tym. Tymczasem oni dali nam 2 mieszkania do zobaczenia! Słownie: dwa! No i oczywiście powtarzali, że im przykro, że mają jeszcze innych Erasmusów (chociaż i tak wysyłali ich w te same miejsca!) i że wszystko będzie dobrze! Że mamy się nie przejmować! Mamy się nie przejmować tym, że nie będziemy mieli gdzie spać, jeżeli mieszkania okażą się totalną klapą. Czad.

 

[bs_well size=”lg”]4. Włoska pomoc.[/bs_well]

 

Z drugiej zaś strony Włosi są szalenie pomocni. Gdy zapytasz ich o drogę, rzucą wszystko i pójdą z Tobą, żeby Ci pokazać, gdzie jest miejsce, którego szukasz. Przecież mają czas! Jechaliśmy z O. do Ikei i zapytaliśmy kierowcę, czy tam jedzie. Pokiwał głową. Nie wiedzieliśmy gdzie mamy wysiąść, ale nie musieliśmy się tym martwić, bo na odpowiednim przystanku kierowca pokazał nam, że mamy wyjść, chociaż go o to nie prosiliśmy. Tak więc Włoch zrobi wszystko, żeby Ci pomóc, a jak nie będzie mógł, to będzie mu bardzo przykro.

 

południowych Włoszech

 

[bs_well size=”lg”]5. Włoskie rozumienie czasu.[/bs_well]

 

  • Wstając o 7:00 rano najprawdopodobniej jesteś pierwszą osobą, która wstała w tym mieście.
  • Licząc na zakupy między 13:00 a 16:00 jesteś najbardziej naiwną osobą w tym mieście.
  • Będąc w łóżku o 22:00 jesteś lamą.
  • Jeżeli nie rozumiesz, dlaczego imprezy zaczynają się o 23:30 nie jesteś Włochem czyt. jesteś lamą.

 

[bs_well size=”lg”]6. Brak płatków owsianych![/bs_well]

 

Dlaczego, ja się pytam dlaczego?! Jak można nie jeść płatków owsianych. Okej, sama kiedyś nie jadłam, ale jak może ich nie być na półce w sklepie?! Owszem mamy tu cały, kolorowy wybór słodkich płatków dla dzieci, są też te kukurydziane, ale co z owsianymi? Co gorsza Włosi a także Hiszpanie, z którymi dzielę mieszkanie nie za bardzo wiedzą, czym płatki owsiane są. Żaliłam się Wam już na tę sytuację na moim Snapchatcie, który zresztą gorąco polecam, bo jest bardzo śmieszy i bardzo włoski: ania_kania to mój nick. 😉

 


Każdy kraj niesie ze sobą takie dziwności, które od razu rzucają się w oczy. Ciekawa jestem, co Was zaskoczyło podczas podróży, nie tylko do słonecznej Italii ale w ogóle. To jest właśnie sens powiedzenia, że podróże kształcą. Uczymy się patrzeć na świat w inny niż dotychczas sposób. Trudno jest to wytłumaczyć ludziom, którzy nie podróżują. To trzeba poczuć! Zgadzacie się ze mną? 🙂

 

Do następnego czytania!

Ania

53 Responses

  1. Ja tez mam ciekawe wspomnienie z Włoch dotyczące toalet – w hotel, w których miałam okazję spać, znajdowały się one pod prysznicem… Ciężko mi było to ogarnąć. Ale za to miały deski 😀

      1. Tak, dokładnie. Nie wiem czy to normalne we Włoszech czy też wyjątek akurat w tym… Ale to było serio dziwne. Tam gdzie my byśmy normalnie umieścili toaletę, był bidet. 😀 Kabina nie była taka typowa z brodzikiem, tylko po prostu wydzielona z połowy łazienki, więc wszędzie było mokro, a na dodatek zmoczyłyśmy sobie pod prysznicem wtedy cały papier toaletowy 😀

  2. Kiedy czytałam o płatkach owsianych i o tym, że nikt nie wiedział co to jest, przypomniała mi się historia z wakacji w Chorwacji.
    Zatrzymaliśmy się na jedną noc w domu u kogoś mieszkającego niedaleko Parku Narodowego Jezior Plitwickich. Chcieliśmy zrobić wieczorem herbatę, więc spytaliśmy o czajnik. Po angielsku, po rosyjsku, na migi – nic nie przynosiło skutku. Właściciel domu wyjmował kawiarkę, garnek, różne przyrządy kuchenne, ale nie było wśród nich czajnika. W końcu zadzwonił do żony i dał moją mamę do telefonu. Żona zrozumiała, że chodzi nam o zagotowanie wody na herbatę i zagotowaliśmy ją w garnku 🙂 Później usłyszeliśmy, że w Chorwacji piją herbatę tylko, kiedy są chorzy, traktują to jako lekarstwo na przeziębienie.
    Z kolei w Rzymie mieszkałam we włoskiej rodzinie. Kiedy chciałam napić się herbatę, wodę zagotowali mi w mikrofali 🙂
    Jak widać, ja mam głównie herbaciane doświadczenia 😉 Wszędzie gdzie pojadę muszę ją pić i chyba stąd wynikają zabawne sytuacje 😉

  3. Włochy wydają się bardzo fajne, dziwi mnie, że nigdy nie pomyślałam, żeby tam pojechać! 🙂 Dzięki za poszerzenie horyzontów 🙂

  4. Byłam tylko przejazdem na północy Włoch i jeden dzień w Padwie. Zdążyłam zauważyć tylko tę niesamowitą chęć pomocy, natomiast zaskoczyłaś mnie pozostałymi punktami. Opcja z toaletą jest trochę przerażająca – cały pobyt „na Małysza”, szaleństwo 😀 Świetny wpis! 😉

  5. Te toalet o.0 Słyszałam o takich, ale dla odmiany we Francji. W każdym kraju są jakieś dziwne rzeczy, a nawet część tych rzeczy zauważyłam we Włoszech 🙂 Ale 6 nie ogarniam.

  6. Sama doświadczyłam tej włoskiej uczynności i pomocy choć czasami miałam wrażenie, że wszyscy chcą ci pomóc jeżeli nawet nie ogarniają tematu i ostatecznie dostarczają ci złych informacji. Gdy będąc we Włoszech chcieliśmy wybrać się do najbliższego miasteczka poszliśmy zapytać w biurze podróży na kampusie czy warto wybrać się do tego miasteczka i ile czasu zajmie nam dotarcie tam. Otrzymaliśmy, że spokojnie dotrzemy tam w godzinę bo to tylko 4 km a do tego możemy iść plażą więc będzie mega przyjemnie. No cóż już podczas drogi okazało się, że z tych 4 km zrobiło się nagle 10 ale doszliśmy! 😀

  7. Co do toalet to nie spotkałam się z nimi wcześniej. Ale byłam głównie w Rzymie i okolicach i pewnie dlatego.
    To ja jak powiedziałam,że kolacja o 21 to dla mnie za późno to patrzyli na mnie jak na przybysza z obcej planety 😀

  8. Rewelacja, czekam na kolejne włoskie wpisy 😀 Ten włoski tryb funkcjonowania, że wszystko będzie dobrze i na wszystko mamy czas jest charakterystyczny też dla innych nacji znad Morza Śródziemnego, mnie doprowadza czasami do szału, ale często po prostu zazdroszczę luzu 😉

  9. Na północy Włoch – też takie toalety.
    A co do włoskiej uczynności doświadczyłam jej, kiedy z przyjaciółką wyszłyśmy przez przypadek z pociągu o jedną stację (o jedno miasteczko) za wcześnie. Stałyśmy tam takie zagubione i nie wiedziałyśmy co zrobić, podszedł do nas pan konduktor, zapytał o co chodzi i zaproponował, że nas podwiezie prywatnym, tylko musimy się pospieszyć, bo za 20 minut ma pociąg. Dotarłyśmy szczęśliwie w jednym kawałku na miejsce 😀

  10. Haha prawda. 🙂 Mam jedno wspomnienie z mojej wizyty na Sycylii, którego nigdy nie zapomnę. Czekałem grzecznie w samochodzie na skrzyżowaniu aż zrobi się zielone światło, a ludzie z tyłu trąbili na mnie, że czemu stoję na tych światłach zamiast jechać. Nigdy tego nie zapomnę. 😀

  11. Też widziałam te toalety – na stadionie w Turynie – nieźle się zdziwiłam, bo to przecież Włochy! Kilka lat wcześniej byłam na Ukrainie i tam były takie same toalety. No ale Włochy? 😉
    Zaskoczyłaś mnie z płatkami owsianymi – w Hiszpanii nie miałam problemu, żeby je dostać. Na pewno były w Lidlu i w hiszpańskiej Biedronce.
    Czas wg południowców już mnie nie dziwi – i w Hiszpanii i w Portugalii i we Włoszech mają to samo – późne wstawianie, siesta i wyjście na imprezę grubo po północy. Z chłopakiem w tym roku odwiedziliśmy Andaluzję i tam było takie miasteczko na górze – Iznajar. Dojechaliśmy tam w trakcie siesty – takiej ciszy, tak wymarłego miasta w życiu nie widziałam. Gdy wybiła godzina 17 usłyszeliśmy jeden, drugi klakson, gdzieś trzasnęły drzwi i miasteczko zaczęło budzić się do życia. Coś niesamowitego!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *