Jak nie bać się Erasmusa?

nie bać się erasmusa

Chcę, ale się boję. To jedno z najczęściej czytanych i słyszanych przeze mnie zdań o wyjeździe w ramach programu. Jak nie bać się Erasmusa, Ania? Mój drogi studenciaku, jeżeli jesteś osobą, która mówi coś podobnego, czyli serio chce, a się boi, to zostań tu ze mną. A jeżeli jesteś zachęcany przez wielu znajomych do Erasmusa i w sumie wygląda to wszystko fajnie, ale po prostu nie jest dla Ciebie i z grzeczności odpowiadasz „też tak bym chciał”, to nie kieruję słów w Twoją stronę. Niektórym może się to wydawać dziwne, ale trzeba zrozumieć, że nie wszyscy lubią podróżować. Nie wszyscy lubią zmiany. Widzisz tę cienką granicę pomiędzy strachem przed zmianą a tym, że jej po prostu nie chcesz? Jeżeli nie, to naprawdę poświęć czas na to, by się zastanowić.

nie bać się erasmusa

Dostaję sporo pytań o to, jak nie bać się wyjazdu na Erasmusa. Czy ja się nie bałam? Czy nie bałam się formalności? Samotności? Że sobie nie poradzę z językiem. Że sobie nie poradzę z nauką. Że nikogo nie poznam… Ludzie dzielą się na 2 typy. Tych, którzy wpadli na te pytania i tych, którzy na nie wpadli. Na tych martwiących się i tych spokojnych. Poniżej serwuję więc zestaw odpowiedzi na Wasze troski. Są to myśli, które naturalnie przychodzą mi do głowy, gdy słyszę poniższe problemy.

Jak nie bać się Erasmusa – 5 problemów i 5 rozwiązań.

  1. Boję się, że sobie nie poradzę (generalanie) – Tysiące osób wyjechały już na Erasmusa, więc i Ty dasz radę. nie ma w tym nic specjalnie trudnego. Cała instrukcja składania papierów na Erasmusa znajduje się nawet na tym blogu w tekście: jak wyjechać na Erasmusa. Lista rzeczy to do. Zresztą każda uczelnia ma na swojej stronie informator, który przeprowadzi Cię krok po kroku przez proces rekrutacji. Papierów wcale nie jest aż tak dużo, jak mogłoby się wydawać. Moim zdaniem nie ma w nich zbędnych dokumentów. Wszystko zostało ograniczone do minimum.
  2. Boję się, że nikogo nie poznam. – Każdy kto jedzie na Erasmusa chce poznawać nowych ludzi i jest na nich otwarty, więc jeżeli 99% osób spotykających się w jednym miejscu myśli: Chcę poznawać innych ludzi! To to musi się udać i na pewno znajdziesz swoją bratnią duszę!
  3. Boję się, że mój język nie jest wystarczająco dobry. – Ludzie rozmawiają z Tobą w obcym języku, żeby się czegoś od Ciebie dowiedzieć, nie żeby zrobić Ci test językowy. Takie nastawienie jest kluczowe! Myśl o tym, za każdym razem, gdy odpowiadasz komuś na pytanie. Mówisz po to, by utrzymać komunikację, to jest nadrzędny cel mówienia. Na pewno nie jest nim poprawność gramatyczna. Nikt nie myśli o tym, żeby Cię sprawdzać. Czy Ty byś tak pomyślał? Spojrzałbyś na przykładowo Francuza i pomyślał: Hmm, zapytam go o to, co zrobiłby, gdyby wygrał milion euro, żeby sprawdzić jego tryb przypuszczający! #huehuehue Nie zrobisz tak i nikt tak nie zrobi!
  4. Boję się, że nie poradzę sobie na studiach. – Jeżeli idziesz na studia po angielsku, i chociaż trochę znasz ten język, wiesz, jak działa, to może i będziesz musiał poświęcić trochę więcej czasu na przygotowania i tłumaczenie treści, ale o ile zrobisz to odpowiednio wcześnie a nawet będziesz regularny, to nie powinno to nic zmienić. W ten sposób podszkolisz swój angielski! A jeżeli egzaminy zdarzą się w języku kraju, do którego przyjechałeś, to też się nie martw. Od początku semestru nauczysz się podstaw, a wykładowca nie obleje Cię tylko dlatego, że nie znasz języka. Za granicą też mieszkają ludzie, nie ufoludki. Można się z każdym dogadać w sprawie warunków zaliczenia. Zresztą, słyszałeś kiedyś o kimś, kto nie zdał Erasmusa? Bo ja nie.
  5. Boję się zostawić rodzinę i znajomych. – Pomijając sytuacje, w których ktoś z rodziny jest chory i musisz się nim opiekować, to ten problem najbardziej mnie szokuje. Jeżeli chodzi Ci o rozłąkę i o to, czy się tęskni, to owszem, czasem się tęskni, ale zdecydowanie warto wyjechać, by nauczyć się czegoś nowego o relacjach z bliskimi i spojrzeć na nie z boku. Twoi znajomi oraz rodzina na pewno poradzą sobie bez Ciebie przez te pół roku, nie możesz cały czas patrzeć na innych i np. na to, że mamie będzie przykro. To Twoje życie. W perspektywie czasu, który dla siebie macie, 5 miesięcy to naprawdę niewiele.

nie bać się erasmusa

Mam nadzieję, że niepewnych zachęciłam do wyjazdu i rozmyłam Wasze wątpliwości. Jeżeli macie jakikolwiek inny problem związany z Erasmusem, to dajcie proszę znać w komentarzach. Będę się nimi kierować przy pisaniu kolejnych tekstów.

Do następnego czytania!

Ania

19 odpowiedzi

  1. To ja może dodam jeszcze: pamiętaj, że jeśli Ci się nie spodoba, zawsze możesz wrócić. Nikt cię tam nie będzie siłą trzymał. Mnie erasmus totalnie rozczarował i wróciłam do Polski wcześniej, ale czy żałuję samej decyzji o wyjeździe? Raczej nie.

    1. Hej! Interesuje mnie czy w przypadku wcześniejszego powrotu nie musiałaś zwracać grantu ? Jak to dokładnie wyglądało 🙂 ?

      1. Nie musiałam zwracać grantu za ten czas, który spędziłam za granicą. Pozostałą część tak. Niestety za akademik musiałam płacić do końca semestru, ale byłam tak zdeterminowana, żeby wrócić, że dość łatwo to przełknęłam 😉

  2. Niestety znam parę osób, które nie zdały przedmiotów na Erasmusie – nie dlatego, że olały, ale zaliczenia były trudne. Nie piszę tego, żeby kogokolwiek zniechęcić, ale trzeba się liczyć z taką możliwością. Też się bałam, że nikogo nie poznam. Poznałam, ale nie zżyłam się z ludźmi jakoś specjalnie i mimo że dość fajnie spędzałam czas, teraz nie utrzymuję z nimi kontaktu po 🙁 Także moje obawy częściowo się sprawdziły. Chyba byłam zbyt nieśmiała. I tak nie żałuję wyjazdu, to była doskonała okazja do podszkolenia hiszpańskiego 😉

  3. Cześć! Obserwuje Cie i zastanawiam sie czy sama sie utrzymujesz? Wiadono trudno o to teraz, a wynajęcie własnej kawalerki troche kosztuje, chcę iść na studia ale nie wiem czy dam rade sie utrzymać.

    1. Hej! Tak, utrzymuję się sama, ale jestem już po studiach. 🙂 Na studiach możesz mieszkać w wynajmowanym pokoju w większym mieszkaniu z innymi studentami, albo w akademiku. Możesz starać się o stypendium socjalne i tak żyje wielu studentów. 🙂

  4. Szczerze mówiąc jestem zaskoczona, że można się tego bać. Ja się jedynie denerwowałam, że nie przejdę rekrutacji. A jak już ogarnęłam wszystkie formalności, poszło z górki. No, ale każdy jest inny. Jednak warto przełamać ten strach. Naprawdę warto.

    Przed swoim wyjazdem słyszałam wiele opinii, że Erasmus to była najlepsza decyzja w życiu. Nie bardzo chciałam w to wierzyć. Wiedziałam, że to będzie coś innego, ale nie sądziłam, że teraz, kiedy kończę przygodę z Erasmusem, będę mówić to samo, to była najlepsza decyzja w moim życiu. Nie żałuję i szczerze polecam.

    Choć się nie bałam tych 5 rzeczy, o których wspominasz, to też przez nie przeszłam.
    Dokumenty to był koszmar, momentami mi się odechciewało, ale krok po kroku i wszystko da się załatwić.
    Z natury nie jestem ekstrowertyczką, więc nawiązywanie znajomości nie przychodzi mi dość łatwo, a mimo to zdobyłam niesamowitego przyjaciela.
    Język. Miałam studiować po hiszpańsku i tego się wcale nie bałam. Ale przecież musiałam się jeszcze jakoś porozumiewać z innymi studentami, a mój angielski był naprawdę marny. Ale to, co mówisz, to prawda. Nikt nie ocenia naszych umiejętności. Najważniejsze jest, że potrafimy się porozumieć. Jak nie słowami, to chociaż na migi.
    Studia. Myślę, że w tej kwestii niewiele się zmienia. Studia wszędzie wyglądają podobnie. Trzeba się uczyć. Czasami mniej, a czasami więcej. Ale prawdą jest, że Erasmusów jakoś łagodniej traktują.
    Rozłąka z rodziną. To nie jest wyjazd na całe życie. Wiesz, że wrócisz. Chociaż będzie inaczej. W czasie, gdy ja byłam za granicą, zmarł mój dziadek. To nie był łatwy czas.

    Tak naprawdę podobne obawy mogą się pojawić na koniec przygody z Erasmusem. Jak wrócić do dawnej rzeczywistości. Ja w tym momencie już wiem, że się po prostu nie da, bo jak dzisiaj pisałam u siebie na blogu, już nic nie będzie takie samo.

    Pozdrawiam i apeluję, nie bójcie się Erasmusa, nie będziecie żałować tego wyjazdu.

    1. Once Erasmus, always Erasmus <3 Totalnie zgadzam się z tym, co napisałaś i cieszę się, że tak "na żywo" podzieliłaś się swoimi emocjami, teraz kiedy je najbardziej przeżywasz. Dlatego pojechałam na drugiego Erasmusa, bo wiedziałam, że warto, że to totalnie zmienia życie i że muszę skorzystać skoro los daje mi taką okazję. 🙂

  5. Ja mam znacznie więcej obaw i rozterek związanych z Erasmusem i w sumie te akurat do nich nie należą. Trudną logistyczną zagadką jest dla mnie: co zrobić z mieszkaniem wynajmowanym w Polsce. Nie chciałabym go stracić przez to, że wyjadę sobie na Erasmusa, bo jest w tak dobrej cenie i miejscu, że od 2 lat nie ma szans na znalezienie czegoś takiego (przeglądam ogłoszenia regularnie). Obawiam się też, że nie udałoby się nam pojechać we dwoje, a jednak bardzo nie chciałabym rozstawać się na tyle czasu. Zastanawiałam się jak to było u Ciebie, bo Ty chyba byłaś z Oskarem, prawda? No i o ile nie stresuje mnie zaliczenie przedmiotów na Erasmusie, o tyle nadrobienie materiału w Polsce już bardzo. No ale Erasmus mnie intryguje, więc podjęłam decyzję, że składam wniosek na praktyki Erasmusa, zawsze coś! 🙂

    1. Jedyną opcją co do mieszkania jest chyba spróbować dogadać się z właścicielem, czy dałoby się w tym czasie płacić niższą kwotę, bo np. na 5 miesięcy i tak nikogo nie znajdzie. Tylko pytanie, czy on na to pójdzie. Ja jak jechałam na Erasmusa, to zdecydowałam się 1 semestr mieszkać w akademiku, bo tam można zrezygnować zawsze. Może też tak zrób? 🙂 Szkoda nie pojechać na Erasmusa tylko z powodu fajnego mieszkania.

      A co do Oskara to prawda, nam się bardzo udało, że razem pojechaliśmy i mam koleżanki, które dały radę się rozstać, ale ja jestem taka, że mi ciężko. 😀 A Twój chłopak jest z tego samego kierunku? Próbujcie! Jak któreś się nie dostanie, to wtedy będziecie myśleć, co dalej. 🙂

      Co do materiału, to nie wiem, co masz na myśli, ale generalnie nie masz obowiązku zdawać przedmiotów, które były w Polsce. 😉

      1. Tak, jesteśmy z jednego kierunku. 🙂 No i u nas akurat większość materiału trzeba zaliczać, bo to jest prawo. Erasmus zalicza tylko monografy i takie pierdoły, a największe egzaminy zostają, co trochę przeraża 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.